Melinda Kádár tworzy eksperymentalne animacje i przy okazji zadaje wielkie pytania: czym jest piękno, czym jest prawda, czym jest dobro i co się dzieje, gdy w poszukiwaniu odpowiedzi testujesz formę do granic możliwości. Pochodzi z Rumunii, mieszka w Budapeszcie, studiowała na Węgierskim Uniwersytecie Sapientia w Transylwanii, a potem przeniosła się na Moholy-Nagy University of Art and Design, gdzie teraz uczy kolejne pokolenie animatorów, jak właściwie łamać zasady. Jej dyplomowy film The Wellspring and the Tower z 2019 roku zebrał nagrody na festiwalach międzynarodowych i zadebiutował w Annecy, najważniejszym festiwalu animacji na świecie.
József Iszlai też mieszka w Budapeszcie, ale jego świat brzmi zupełnie inaczej. Muzyk i sound designer pracujący z kompozycją elektroakustyczną, samplingiem i plunderphonics, ma pewną szczególną obsesję: estetykę dźwiękowej wojny XX wieku. Jak brzmi wojna i co z nami robi. Jego prace obejmują instalacje, animację i performance, prezentowane na arenie międzynarodowej.
Efekt ich spotkania, Paroxetine Eyes, możecie obejrzeć na Kinomuralu.
Paroxetine Eyes bierze swoją nazwę od rozszerzonych źrenic, których niektórzy doświadczają na początku przyjmowania antydepresantów. Praca to 15-klatkowa, bezszwowa pętla, najpierw zanimowana w TvPaint, a następnie wydrukowana i ręcznie pokolorowana klatka po klatce ołówkami i lupą. Małe błędy i niespójności nie są poprawiane, lecz akceptowane, ujawniając niepowtarzalną teksturę ręcznego powtórzenia i odzwierciedlając subtelne, niestabilne korekty towarzyszące leczeniu zdrowia psychicznego. Towarzyszący dźwięk przekłada to na muzykę: stała pętla jest podtrzymywana, podczas gdy jej tożsamość jest nieustannie destabilizowana. Mikrozmiany w rytmie, strojeniu i modulacji uniemożliwiają dokładne powtórzenie, tworząc strukturę, która jest bezszwowa, a jednak wewnętrznie dryfująca. Powtórzenie trwa, ale spójność po cichu pęka.