Conner Griffith

Apple. Google. Hermès. Balenciaga. Burberry. BMW. Nominacja do Emmy za montaż. Nagroda Young Guns 17. Zna smak dużych budżetów i globalnych marek. I mimo to jego najciekawsze prace powstają bez żadnego briefu. Mieszka w Los Angeles, studiował na Rhode Island School of Design. Pracuje na przecięciu sztuki wideo i animacji, wykrzywiając czas, przestrzeń i perspektywę, żeby tworzyć prace, które zdają się wymykać jakiemukolwiek spójnemu punktowi widzenia. Fascynują go kolekcje: nieoczekiwane historie, które wyłaniają się, gdy obrazy są choreografowane w relacji z dźwiękiem, gdy to, co znajome, otwiera się na coś, czego się nie spodziewaliście. Jego krótkie filmy były pokazywane na Slamdance, GLAS i OIAF. Jego współpraca z Maxem Cooperem przy A Sense of Getting Closer, będąca częścią głośnego projektu Coopera On Being, stała się jednym z najbardziej cenionych elementów jego występów na żywo na całym świecie.

A Sense of Getting Closer to współpraca między artystą wideo Connerem Griffithem a producentem muzyki elektronicznej Maxem Cooperem, będąca częścią projektu Coopera On Being. Praca bada, w jaki sposób reklama i media społecznościowe kształtują nas w zbiorowym wymiarze: powolna, hipnotyczna akumulacja bodźców, która popycha nas w nowe stany, zanim zdążymy to zauważyć. Punktem wyjścia dla Griffitha była własna skrzynka pocztowa, wypełniająca się katalogami, których nie zamawiał, i kuponami, których nigdy nie użyje. Zobaczył w tej stercie tego, co większość ludzi nazywa makulaturą, kulturowe archiwum i zaczął je gromadzić. Rozszerzając to samo podejście na świat ekranów, abstrahował reklamy telewizyjne i treści z mediów społecznościowych, prezentując czas jako wymiar przestrzenny, ujawniając wzorce, które wyłaniają się, gdy usuniemy kontekst i treść. To, co pozostaje, jest nieoczekiwanie piękne: hipnotyczny spektakl świetlny, zbudowany w całości z niskogatunkowych treści serwowanych nam przez algorytmy zaangażowania. Dla Coopera muzyka obrazuje jednoczesne uczucie niepokoju i ekscytacji, niepewność chwili, która może być koniecznym etapem transformacji. Dla Griffitha to coś bardziej otwartego: nadzieja na zbiorową umiejętność czytania mediów, na przyszłość, w której spojrzymy wstecz na ten moment jak na coś, czego kiedyś nie rozumieliśmy. Hipnotyczny spektakl świetlny, od którego nie możemy oderwać wzroku. Wiemy, z czego jest zrobiony. I tak patrzymy.