Cem Hasimi woli pozostać w ruchu, niż dotrzeć do celu. Na tym zbudował całą swoją praktykę artystyczną. Londyński artysta cyfrowy porusza się na styku świata fizycznego i wirtualnego, tam, gdzie emocje spotykają się z kodem, a ruch nabiera znaczenia. Jego twórczość skupia się wokół jednej powracającej postaci: cichej obecności przemierzającej świetliste, nieustannie zmieniające się światy, która szuka, obserwuje i wciąż na nowo się staje. Pochodzący z Turcji artysta przez lata pracował jako nagradzany dyrektor artystyczny, zanim postanowił skierować uwagę ku bardziej osobistym poszukiwaniom: napięciu między kontrolą a poddaniem się, między tym, co ludzkie, a tym, co symulowane. W swojej pracy łączy sztuczną inteligencję, kod, rzeźbę, instalacje świetlne, malarstwo cyfrowe i animację klatka po klatce. Zestawia to, co syntetyczne, z tym, co materialne, aż granica między nimi zaczyna się zacierać. Swoje prace prezentował m.in. w W1 Curates, Frameless London i podczas British Art Fair w Saatchi Gallery, a także w Nowym Jorku, Lizbonie, Sztokholmie i Miami.
Na Kinomuralu pokazuje Never Arrive – tytuł, który jest jednocześnie kluczem do całej pracy. Powracająca postać przemierza przestrzenie znajome, ale nigdy do końca stabilne, jakby rzeczywistość odświeżała się tuż przed pełnym załadowaniem. Światło jest zbyt spokojne, trawa zbyt równo świeci, a wszystko jest jak wspomnienie, które maszyna wciąż próbuje przywołać. Krajobrazy powstają najpierw jako obrazy cyfrowe, a następnie zostają wprawione w ruch i połączone z ręcznie animowanymi postaciami. To nieustanny dialog między wyobraźnią artysty a tym, co maszyna interpretuje trochę inaczej. „Idę dalej, bo ruch wydaje mi się szczery” – mówi Hasimi. „Nigdy tak naprawdę nie docieram na miejsce i być może właśnie o to chodzi”.